10.09.2017, 11:22 | zdrowie
L4

Doigrałam się. Jestem w szpitalu. Kolejny raz w tym roku. Kurwa.



31.08.2017, 21:28 | zdrowie
praca nad sobą

ja: wolę go mieć przy sobie, na oku niż żeby był tam gdzieś, z nią - swoją żoną. [...] o kim wy mówicie? chyba nie o moim Jedynym?!
PP: nazwała go Pani swoim. uważa go Pani za swoją własność? Nadal przynależy do Pani?
ja: bo on jest mój...

ja: bawi mnie, lubię to gdy mówi jakieś słowo, którego pełne znaczenie znamy tylko my. Wiem, że to jest tylko dla mnie.
PP: czemu on to robi?
ja: nie wiem, bawi się mną...
PP: może mu zależy?
ja: wykorzystuje wiedzę, że mnie nadal posiada. Ma mnie, on to wie. Mimo, że zachowuje pokerową twarz to widzi we mnie, że reaguje na to.

PP: Dużo miejsca zajmuje w Pani życiu... a gdyby chciał wrócić?
ja: nie ma takiej możliwości!
PP: dlaczego?
ja: ma żonę i dziecko
PP: powiedziałby, że się rozwodzi
ja: dziecko dalej ma
PP: no dobrze. Myśli Pani, że mógłby chcieć zdradzić żonę z Panią?
ja: o matko! mam nadzieję, że mu to nigdy przez myśl nie przeszło

Chyba trochę zakrzywiam rzeczywistość...!?
Ciekawe pytania potrafi zadać PP. Chyba nad większością się nie zastanawiałam nigdy, albo dawno...


Praca domowa:
Każdego dnia mówić sobie coś miłego na dobranoc.
Przypomnieć sobie i obserwować sytuacje, w których w mojej ocenie zrobiłam coś nie tak i się tym katuję.



23.08.2017, 19:03 | zdrowie
leczenie

Wróciłam do terapii.



16.07.2017, 20:33 | zdrowie
dzieciooporna

Karmiono mnie słowami, że będę kiepską matką, że się do tej roli nie nadaję, nie powinnam mieć dzieci i że dzieci w moim przypadku byłoby katastrofą. Gdy pojawiało się w pobliżu dziecko słyszałam od najmłodszych lat "zostaw, bo upuścisz" "nie ruszaj" "uważaj bo coś zrobisz" itd.
Dzisiaj moja rodzina patrzyła na mnie jak na debila gdy powiedziałam, że ja widząc dziecko dostaje paraliżu. Dosłownie się przestaję ruszać, sztywnieję. Boję się dzieci. Bardzo.

I zostałam przez naturę wyręczona. Prawdopodobnie nie będę nigdy mamą, nawet jeżeli bardzo bardzo tego chcę w duchu, w środku i po cichu. Wyniki badań wyszły... źle.



14.03.2017, 21:29 | zdrowie
zdrowotna spierdolina

Maraton po lekarzach ciąg dalszy.
Mimo, że dopiero wyszłam ze szpitala, mam kolejne skierowanie do kliniki specjalistycznej na koniec miesiąca. Podejrzenie: guz mózgu, siatkówczak, torbiel. Nie wiadomo, do rozpoznania. 
Równocześnie prowadzone są badania sprawdzające stan serca. Mam stwierdzone duże nadciśnienie.

Czy ze mną może być cokolwiek ok? Proszę... 




20.12.2016, 20:38 | zdrowie
jak odejść to z klasą

Nie pamiętacie, bo to było kilka lat temu i historię opisywałam na poprzednim blogu. Wizyta u okulisty zakończyła się wówczas pobytem na oddziale neurologii z podejrzeniem guza mózgu. Dziś ponownie zostałam skierowana do neurologa z podejrzeniem guza mózgu. 

Nie mam pytań. Ale to dobrze: umrę, ale przynajmniej w chwale!




15.04.2016, 08:00 | zdrowie
nienajlepiej

Moje życie to jedna wielka zdrowotna spierdolina. 



13.03.2016, 18:22 | zdrowie
nolife

Jest bardzo źle i z całą pewnością czeka mnie w tym roku operacja. Kolejna. Kolejna w samotności. Zawsze muszę sobie radzić sama, a chciałabym kiedyś czuć czyjeś wsparcie... Czy ja tego doczekam?

Zaczynam poważnie zastanawiać się nad konsultacjami we Francji i wylotem na leczenie do USA. Poważnie. Nie mam pojęcia czy istnieje jakikolwiek ratunek dla mnie, ale ja nie chcę takiego życia jakie wiodę teraz, a już na pewno nie chcę takiego jakie potrafią podarować mi polscy lekarze. 





06.11.2015, 13:44 | zdrowie
leczenie

Zapisałam się na terapię. Po 2 miesiącach gdybania. 

Nie chcę być sama. Nie chcę, choć tak byłoby najwygodniej (ale nie jestem w pełni samodzielna, więc i najtrudniej). Chcę mieć kogoś, ale by tak mogło być za wiele miesięcy czy nawet lat muszę zrobić porządek ze swoją głową, duszą, poczuciem bycia gównem. 

Niech to będzie moja tajemnica. 




12.10.2015, 16:58 | zdrowie
polska służba zdrowia

Ale chujowo. Wracają mi bóle i to takie, że OMFG nie życzę nikomu. Jedyną rada lekarzy jest... kolejna operacja. Jak to jest, że w szpitalach miejsc brakuje a im tak łatwo przychodzi wpisywanie ludzi na śmieszne listy. Cierpię, a oni ani rehabilitacji, ani sanatorium nie wypiszą. Co za gówno. 

Ratunku!