29.11.2017, 23:53 | przyjaźń
the end

Przyjaźń też ma swój koniec.

W moim życiu wiele końców. Odcinam supełki. Pojedynczo, po kolei. i na ownloga przyjdzie czas.



25.07.2017, 20:05 | przyjaźń
Najgorzej

Mistrzyni wtop. W pracy też już mogę nie wychodzić spod biurka. KURWA. z Moja najlepszą best. Ja pierdole, zabijcie mnie.

A może jest tak jak Włodek Markowicz mówi. Tylko my notujemy to jako wtopę, druga osoba tego tak nie postrzega, zapomniała o tym. Nie wspomina.




25.06.2017, 19:17 | przyjaźń
ciemnogród

Mam w otoczeniu bardzo toksyczną osobę. Czemu w życiu wciąż na takie trafiam? nie mogę zrozumieć...

1.
Rozmawiamy w dużej grupie znajomych...
ona: odzywał się ten Twój ksiaze?
ja: nie
ona: nie macie kontaktu?
ja: a mialabys kontakt z kims kto powiedzial Ci ze balby się mieć z Tobą dzieci bo jesteś chora i możesz je skazić? 
ona: ...ale jak to dzieci? przecież ponoć wy nic nie działaliście... ?

na forum publicznym. 

2.
Rozmowa o osobie trzeciej. 
ona: ale przecież mówilas ze to taka "wieś tanczy i spiewa"?

badum tssss.

3.
Kolezanka opowiada coś o zakupach w pewnym sklepie.
kolezanka: no i jak jest Grazyna w sklepie to ja wychodze. robie zakupy tylko jak jest Tereska. 
ona: ale u grazyny kupujesz?
kolezanka: no mowie, ze nie. tylko u teresy jak jest.
ona: i co, z grazyna gadasz?
...


Niedopierdolenie umysłowe. 
Gdy tej osoby nie ma, odpoczywam. Psychicznie. Jestem odprężona i miła. Jest ona? Dostaje szału i wewnętrznie się gotuję. 




21.03.2017, 22:02 | przyjaźń
Nowy Rok, Nowa ja

Widziałam wzruszenie na jej twarzy na widok upominku. To było dla mnie najlepsze "dziękuję" :) 
Mam za sobą zwariowany, mega towarzyski weekend. Do tej pory trzeźwieje :D

jednak nie taki chujowy ten 2017!




30.01.2017, 22:58 | przyjaźń
GB&GL

Nigdy nie pozwalaj by życiowe zera wracały do Twojego życia jak bumerangi. Szanuj swój czas. Ty poszłaś do przodu, jesteś kobietą sukcesu. A to są zera, które własnej dupy z życiowego gówna nie potrafią sobie sami podetrzeć. Jest na świecie kilka miliardów ludzi podobnych do Ciebie, tych się trzymaj i idź do przodu :) 



27.11.2016, 22:25 | przyjaźń
ludzie ludziska

Widziałam się ostatnio z moją 'przyjaciółką'. W tym nieszczęsnym barze spotkałam koleżankę z pracy, która zapytała jak się miewam i jak mi się podoba w pracy. No to wtopa, bo nie zdążyłam powiedzieć kumpeli, że pracuję. Znowu o największych zmianach w życiu dowiedziała się od kogoś innego. Mówiłabym jej pewnie o takich rzeczach gdyby mnie zapytała co nowego, ale nigdy tego nie robi. Albo pyta, ale po moim 1 zdaniu znowu wraca do ckliwych opowieści pt "jak to ją były kopnął w dupę i jak to jej idzie chujowo szukanie nikogo". No jak będziesz biegała z językiem na brodzie to taka rozpacz skończy się łzami, smutkiem i porzuceniem bo... facet zobaczy, że jesteś tak nagrzana to się pobawi i zostawi. ZAWSZE TAK JEST. Niech robi co chce, bo moje argumenty do niej nie przemawiają.

Ucieka mi ta przyjaźń jednymi drzwiami, a drugimi próbuje wrócić druga. Kolega internetowy, z którym przegadałam pewnie z 1.5 roku albo i 2 lata nagle sobie o mnie przypomniał. Rok temu fest się pożarliśmy bo ma podobny stosunek do kobiet jak moja psiapsiółeczka, każdą postrzega jako obiekt westchnień... Powiedziałam, że nie wyjdzie przy kolejnej jego wielkiej love. Znamy się tak dobrze, że wiem co ma szanse, a co nie. Uczucie podszyte rozpaczliwym wołaniem o akceptację NIGDY nie przetrwa. Denerwuje mnie to pewnie dlatego, że sama tak do tego podchodziłam ale od roku się z tego leczę i nie chcę się otaczać takimi ludźmi, którzy prowokują do dania kroku wstecz. Kolega od kilku dni lajkuje moje insta foty, a ja nie wiem co mam zrobić bo nie chcę wracać do tego co było. Ja poszłam do przodu, spełniała marzenia i zmieniłam swoje życie. Jak widac nie potrzebuję do tego ludzi...

Skłamałam. Potrzebuję ale nie tych, którzy się odzywają. Cholernie brakuje mi TKINCZa, który był moim najlepszym przyjacielem. Tęsknię za jego żartami, wygłupami, naszymi porozumiewawczymi spojrzeniami, flirtem i wszystkim. Bardzo bym chciała wrócić do tamtych czasów, w których ciągle się śmiałam dzięki niemu. Kurde! Chcę by znowu był w moim życiu. Ja kiedyś. By mnie rozśmieszał i rozumiał.

A tymczasem walczę z życiem jak dotychczas i nie dam się sprowadzić do parteru. Poradzę sobie, bo zawsze sobie radziłam. Wiem, że jeszcze wiele dobrych rzeczy przede mną, nawet jeżeli lista marzeń coraz krótsza :)




24.11.2016, 19:25 | przyjaźń
rilejszynszips

Brakuje mi Ciebie, TKINCZ. Tak cholernie bardzo. A teraz jeszcze bardziej. 



12.11.2016, 15:12 | przyjaźń
mistrzowie kierownicy

Kiedyś miałam bloga na Pinger.pl, pewnie większość z Was kojarzy tę platformę. Już kilka ładnych lat temu uciekłam bo się cały czas coś bugowało. Poznałam tam wiele dziewczyn, które mam cały czas wśród znajomych na FB. Nie rozmawiamy już od lat, ale obserwują moje poczynania w okresie zbiórki, kibicują mi, komentują i motywują do dalszego działań.
Gdy robiłam prawko jedna z nich przyznała się, że od 2 lat walczy z prawkiem, ale jest takim cieniasem, że nie jest w stanie ze strachu nawet do kolejnego egzaminu podejść. Moja historia zmobilizowała ją i odważyła się podejść ponownie i dokończyć projekt "prawo jazdy". Zdała za uhuhuhuuuuuuu późnym razem, co moim zdaniem pokazuje że kierowcą jest bardzo przeciętnym, jeżeli nie chcę jej bardzo obrażać. Zaciekawiła mnie tymi komentarzami i zerknęłam do niej na bloga. Okazało się, że nadal go prowadzi, tyle już lat na tej samej platformie. Podziwiam za wytrwałość. Zostałam postawiona za przykład, że mimo trudniejszego startu to ja sobie poradziłam w 2 miesiące, a ona została w tyle i jest tym zażenowana. Po czym zerknęłam w komentarze, a tam "twoja koleżanka nie potrafi jeździć tylko zdać egzamin, jak wyjedzie na drogę to okaże się ze jeździć nie potrafi. Ty jeździłaś o 35h więcej bo za każdym razem na egzaminie plus cały kurs drugi raz". Nie no, rozjebało mnie to. Jasne, nie potrafię jeździć tak dobrze jak wieloletni kierowca, który w wielu sytuacjach dziwnych poradził sobie i zna zasadzki drogowe. Ale obrażanie mnie pod tym kątem to już naprawdę bezczelność. A ona teraz na pewno potrafi jeździć bo przez 60h jeździła z gościem, który za nią hamował. BRAWO! Mistrz, kurwa, kierownicy. Jak można moim kosztem pocieszać drugą osobę, która o swoich umiejętnościach sama poświadczyła właśnie robiąc drugi raz cały kurs bo stres ją paraliżował i nie była w stanie nawet podejść do egzaminu i spróbować. Zdała egzamin za n-tym razem może z tydzień czy dwa temu. Dziś już wstawia foty zza kółka. 

Zaczęłam już nawet jej pisać komentarz, ale zdecydowałam się go jej nie pisać tylko tutaj wstawić:

Widzisz, zazdrościłaś mi zdania prawka za pierwszym razem po 2 miesiącach kursu. TY zdałaś tydzień czy dwa temu, a już jeździsz. Ja nie zobaczę auta i kierownicy jeszcze co najmniej rok i jestem bez szans by w ogóle dotknąć kierownicy zanim kupie SWOJE auto bo muszę je mieć specjalnie dostosowane. Czy warto było tak zazdrościć i mnie stawiać za przykład skoro to właśnie TY jesteś teraz zwycięzcą, a ja muszę patrzeć na takie zdjęcia i cierpieć, że muszę sama uciułać kasę na auto a nawet jak ciężko będę na nie tyrała to na FB zostanę opluta bo "na protezę nie mam, a na auto mam. Złodziejka" i inne super extra wymarzone moje komplementy za to ile z siebie dawałam ;) 

No nie powiem, wkurwiam się bo ja się od czerwca ślinie do samochodów, swoje odłożone pieniądze oddałam na naprawdę auta rodziców, którego nawet ja nie rozbiłam. Ja nie mam ani grosika przy dupsku na ten moment. Ja muszę mieć swoje auto, nie mogę tak jak ona wsiąść tydzień po egzaminie i próbować nawet pod okiem rodziców. I to jest takie mega fajne, że mi tego zazdrościła? Odrzuca mnie to, że obrobiła mi dupę u siebie na blogu myśląc, że ja się o tym nie dowiem, oooops?! No czemu ja zawsze trafiam na takich ludzi żenujących. Serio. Chciałabym być zdrowa i nie doświadczać takich chamskich przytyk pt "mimo braku nogi ona coś tam zrobiła". Zacznijcie mnie na litość boska traktować normalnie?!




20.09.2016, 21:05 | przyjaźń
przyjaźń czy...

Wczoraj widziałam się z TKINCZem. Uderzenie gorąca jak za dawnych lat. Wracam do domu, a TataTrefl "stara miłość nie rdzewieje, co?". Przyjaźń. Dzisiaj siostra przychodzi i mówi: "nie mówiłaś, że TKINCZ był wczoraj, nie wiedziałam, że masz randkę!". Na litość boską! To tylko przyjaciel. 

Choć 2-lata chciałam by było znacznie więcej.




06.09.2016, 21:36 | przyjaźń
HELOŁ?

Wydaje mi się, czy mój kolega ze studiów mnie zarywa? Komplementuje, na spotkanie po latach przyszedł w koszuli podczas gdy ja byłam w dresie i t-shircie... aż mi się głupio zrobiło! Dziś mówi o korepetycjach u pani dr... Co tu jest grane?! 

na bank mi się coś ubzdurało. BANKOWO.