18.11.2018, 21:23 | miłość
dylematy

Bardzo dużo pracy nad sobą mnie czeka z myślą o tym związku. Ale... chyba warto - tylko czy on zechce wspierać w tym?



10.09.2018, 20:47 | miłość
niejasne wątpliwości

ja: jestem wzrokowcem. lubię ładne rzeczy, estetyczne...
On: to w lustro popatrz


Przejmująca niepewność czy za rok będę u boku tej samej osoby.



30.07.2018, 20:33 | miłość
i wanna wake up next to you

Trafiła mi się bardzo grzeczna wersja Greya. Tylko czy ja potrafię być Aną ?
Mr Loverman



21.06.2018, 20:18 | miłość
podsumowanie 11 miesięcy

Jestem szczęśliwa. Nie ma fajerwerków lecz stabilna endorfina w krwi ;) O to chodziło!

A teraz czas troszkę na mnie. Trochę brakuje mi czasu na siebie w tym wszystkim dlatego maksymalnie go wykorzystuję. Siedzę teraz z maseczką, oglądam bjuti YT i wspominam wczorajszy wieczór z kumpelą.

Terapia zmieniła moje życie, od 11 miesięcy jest z każdym dniem lepiej.



13.06.2018, 17:30 | miłość
Kochanie

Po 5 miesiącach związku doczekałam się wyznania "Kocham".



08.05.2018, 21:42 | miłość
Dobre początki

Nie mówimy o miłości. Okazujemy sobie troskę, cierpliwość, wyrozumiałość. Oglądamy się na siebie, patrzymy w jednym kierunku.

Wróciliśmy z cudownej majówki. Było cudownie!
Góry są wspaniałe, widoki zachwycające, jedzenie smaczne, a pogoda nam dopisała cały pobyt. Niesamowite doświadczenie całodobowego przebywania ze sobą, które było wielkim sprawdzianem. To był dla nas krok milowy, gdy po weekendowych, krótkich spotkaniach przyszedł czas na 10-dniowy pobyt 24/7. Testowaliśmy jedzenie w różnych miejscach, gotowaliśmy sobie śniadania, zwiedzaliśmy okolice i cieszyliśmy się sobą. Na zakończenie dnia piliśmy wino przed kominkiem.
Magia. To nas zbliżyło. Podchodzi i mnie całuje, przytula, uśmiecha się częściej. Dał się poznać jako troskliwy, opiekuńczy partner.

I może faktycznie jest tak, że bardzo łatwo mnie zawieść. Stąd wpisy takie, jak ostatni. Wątpliwości mam nadal, ale podążamy wspólną drogą i zaczyna się ona prostować. To, chyba, dobry znak?




19.04.2018, 23:42 | miłość
bezsens

Niczym sie nie rózni od Jedynego. On tego nie widzi, ale wjezdza mi na psyche BARDZO.
Nie jestem szczesliwa.



11.04.2018, 21:46 | miłość
on my radar

Nie wiem czego chcę, ale gdy znika mi z horyzontu to się denerwuję i niepokoję. Więc chcę... jego.

A przed nami intensywne tygodnie, na które już się cieszę i w myślach podskakuję jak mała, zaciekawiona dziewczynka z bajek Disneya :)



23.03.2018, 22:22 | miłość
rąbek tajemnicy spod nowej spódnicy

Mam wątpliwości. To niedobrze.

Mija 3 miesiąc odkąd się poznaliśmy, a ja mam coraz więcej wątpliwości. Potrafię wiele więcej czuć, pałać emocjami do kogoś w sieci. Kiedy znajomość przechodzi do reala tracę tę fascynację. Nie ma to nic wspólnego z rozczarowaniem daną osobą - wręcz przeciwnie. Może rozczarowanie sobą? Psycholog powiedziała, że w sieci uważam się za atrakcyjną i pozwalam się adorować, odwzajemniam też flirt. Tutaj, w realu, mam straszne kompleksy i blokada mi się włącza automatycznie.

Bardzo przypomina mi Księcia. Dużo planów, niby sugestie "dalszego ciągu", ale i częste kroki do tyłu. "Możesz mi kupić kołpaki do samochodu na gwiazdkę", "w lecie jest u mnie sauna, przekonasz się" - więc będziemy się spotykać w lecie i w grudniu? "Synowi można takie kupić" - pytam: "kupimy?", a w odpowiedzi cisza... Ja rozumiem, takie tematy... ale, staram się gryźć w język i próbuję przestać chłapać jęzorem.

Przełamuję się. Pierwszy raz pojechałam do faceta 300km i zostałam na noc - NIGDY w życiu nie zostałam na noc u faceta. Od rozstania z Jedynym nie byłam u faceta w domu - czyli od 7-8lat. Pierwszy raz w życiu robiłam sama pierogi, od A do Z. Pierwszy raz będę piekła ciasto - urodzinowy torcik dla niego. Chodzę do restauracji, planuję wakacje, wyjazdy zagraniczne. Nie wiem czy coś wyjdzie z tych planów, ale samo to jest niesamowite. Nie zawsze mówię mu jak wiele kroków robię aby coś zmienić w swoim życiu, by żyło nam się lepiej ze sobą.

Mam przed nim tajemnicę. Widział moją nogę, akceptuje to. Nie wie jednak jaka jest tego przyczyna, historia i bariery. Twierdzi, że te które zna nie są dla niego przeszkodą. To mądry gość. Dlaczego nie chcę mu powiedzieć tego ważnego faktu mimo, że mnie podpuszcza i stawiał warunki (ale z tej metody zrezygnował widząc moje łzy)? Boję się nazwania tego, postawienia go przed faktem nieodwracalności tego. Boję się odtrącenia. Zwyczajnie. Zawsze się tego bałam i boję.

On też jest tajemnicą. Nie wie o nim moja Przyjaciółka, koleżanki z pracy (poza jedną), a nawet Mama. Tak, to moja słodka "sprawa osobista".

Nie chcę zapeszać. Mimo wątpliwości. Chcę by wyszło, ale nie wiem czy ja jestem gotowa go pokochać. Bo nie kocham jeszcze samej siebie.



05.11.2017, 20:02 | miłość
4018 dni

To dziś jest ten dzień. Równo 11 lat temu spotkaliśmy się po raz pierwszy.

Straciłam kogoś wyjątkowego. Miłość.