27.05.2017, 15:16 | rodzina
Ku czci Mamy.

Na Dzień Matki kilka krótkich popisów mojej rodzicielki.

1. Mówię jej o sesji zdjęciowej jaką moja kuzynka musi zrobić na zaliczenie w szkole, a ja jej użyczyłam lustrzankę. Mówię, że nie znam wprawdzie tematyki, ale że celuję w kwestie związane z naturą. Opowiadam jej, że dzisiaj ludzie zbyt płasko podchodzą do natury, a takie zajęcia z fotografii wymagają szerszych horyzontów, postrzegania natury nie tylko w jako faunę i florę... 
mama: mogłaby zrobić foty źródełkom albo w lesie

2. Wyciąga jedzenie sprzed 3dni i zastanawia się na głos czy dać Tacie Trefl (mój tata ma zespół jelita drażliwego). Mówię jej, żeby mu nie dawała bo zejdzie nam Staruszek. Patrze... mama dokłada sos mięsny i podaje tacie.

3. Ugotowałam obiad, ale siadłam chcąc odczekać żeby przestygł. 
Mama: nałożyć Ci obiad?
ja: nom, możesz
Mama wzięła się za sprzątanie.






28.10.2016, 17:23 | rodzina
gwiazdorska obsada

Boże, trzymajcie mnie z tą pojebaną rodziną. Na serio. 

Wchodzę na stancję. Mrok, ciemnica, każde w swoim pokoju. Nawet nie wyszli. Kolacje zrobiłam. Na drugi dzień im posprzątałam, zmyłam naczynia, zrobiłam pranie i ugotowałam obiad i kolacje. Po 9h na uczelni wrociłam i zrobiłam im jeszcze kolacje. Siedzę i rozpaczam nad angielskim. Siostra pyta jak dokladnie powiedziałam dana kwestie i zamiast powiedziec "prawie dobrze Damo, tytlko tutaj to i tamto" to uslyszalam "hahahahhaa tragedia i ty jestes na doktoracie. zal". fajnie.

Dzis wyjezdzamy do domu, brat zostaje i siostra do brata "zadnych imprez". W domu opowiadam mamie, ze mlody sie nie slucha i na uwagi o posluszenstwie reaguje ignorancja. Siostra "bo im czesciej mu zakazujecie imprez tym wam na zlosc robi". KURWA CO?! przeciez to TY przed wyjazdem mu to powiedzialas. TY, KURWA, NIE KTOS INNY.

Ona taka zatyrana, to i tamto robi, wszystko robi. Od niedzieli smieci staly, opakowania po pizzy od piatku leza, 2 prania do nastawienia, ubran 3 stosy, naczynia brudne stoja. Ale ona zarobiona po pachy. CZYM KURWA?! Sory, ja nie jestem sprzataczka praczka i prasowaczka. Dzis udaje ze ja zoladek boli i znowu ja musialam mamie pomagac. Zawsze tak jest, to jakie ona cyrki wyczynia to glowa mala. WSZYSTKO wymysli byleby nic nie robic. wszystko. 

Do tego wszystkiego to taka krytykantka jakich malo. Narawde potrafi taką chamowe odpierdolic ze to szok. Nie pochwali czlowieka tylko zawsze hejtuje. Za wszystko. 

A pamietacie jak pisalam o jej wypadku? Rozbila samochod tak, ze trzeba go zezłomowac. KURWA, BRAWO TY! Zostalismy bez auta, ani ja nie mam ani mama. Ani kasy nie ma na nowe (w sensie uzywane nadal, ale na zakup). NO KURWA JAK MOZNA ROZJEBAC MI ZYCIE.




02.10.2016, 17:21 | rodzina
patola

Moja rodzina zrobi wszystko bym tego auta nie miała. Gdy po miesiącu kłótni matka odpuściła to teraz siostra już drugi raz rozbiła samochód. Przed chwilą. WSZYSTKO byleby koszty poszły na coś innego niż moja samodzielność. Z zazdrości są gotowi mnie rozstrzelać, zadźgać nożem i wyrzucić na zbity pysk z domu. To ich punkt honoru by mieć na kogo zwalić swoje życiowe nieszczęścia. Taka nagroda za moją wegetację, za moją rezygnację ze wszystkiego tylko o to by osiągać wszystko za pierwszym razem i nie narażać nikogo na koszty. Ach, zapomniałam... mnie się udaje wszystko "przypadkiem". No tak. 



18.09.2016, 15:09 | rodzina
fuck rak

Od kilku lat odczuwam bóle w lewej piersi. Badania niczego jak dotąd nie wykazały, a ja się muszę notorycznie z tym zmagać. Nie czuję guzków, ani wgłębień, ale czuję niesamowity ból przypominający siniak/krwiak. Mój stres z tym związany jest też chorobą mamy i w się przyznam się iż na piersi i dłonie nigdy u siebie nie narzekałam bo uważam, że akurat to mi się w sobie podoba. 

Mój 19 letni brat (!) poszedł na usg piersi bo przygotowuje się do służby wojskowej i komplet badań musi posiadać.Brat od 13 roku życia ćwiczy na siłowni, wiele z siebie daje by dostać się do wymarzonej pracy na rzecz kraju.  Na badaniu wyszło mu, że ma guzki w okolicach sutka. Mama zabrała go do swojego onkologa by przebadać jego stopień złośliwości. Zadzwoniła z kliniki "złośliwy". Tata aż rzucił słuchawką i wyszedł z domu. Tak wkurwionego nie widziałam go chyba od śmierci babci (jego mamy). Wrócił po chwili i powiedział o co chodzi. Porażające. Zwłaszcza, że to najmłodszy członek rodziny. To było miesiąc temu. Jutro brat ma operację wycięcia guza. kariera w wojsku została właściwie uniemożliwiona. 

Jak to możliwe, by w jednej rodzinie było tyle tragedii? 
- mama chora na raka piersi z przerzutami
- tata ma nadciśnienie, chore serce i żołądek
- brat miał nowotwór kości w wieku 13lat i zerwanie wiązadeł w barku sprzed kilku miesięcy
- siostra była w śpiączce kilka dni po zabiegu wycięcia migdałków
- brat miał wypadek w wieku 3lat i teraz raka
- ja niedorozwój kości. 
Kurwa, no jak?!

Namówcie swoich partnerów i rodzinę na badania pod kątem raka. Proszę, zróbcie to dla Was i dla nich. 




29.08.2016, 20:01 | rodzina
pato-kato

Usłyszałam, że niczego w życiu sama nie osiągnęłam tylko wysługuję się wszystkimi dookoła. Że jestem głupia, nieszczęśliwa bo "aspiracje mnie ograniczają" i nie patrzę na to co mogę tylko co chcę. Zarzut, że jestem rozpieszczona padł po tym, gdy na głos powiedziałam, że moje studenckie miasto sprawia, że się duszę i że nienawidzę go. 

Resztkami mojej cierpliwości nie wykrzyczałam jej w twarz, że to ONA 15 lat była na utrzymaniu swojego męża, popracowała 5 czy 6 lat i znowu od 4 lat siedzi na bezrobociu udając niepełnosprawną. Kurwa mać, jesteś moją matką i jako matka masz obowiązek swoim dzieciom pomagać, a jak nie stać Cię egoistko na taki czyn to było sobie macice usunąć 28 lat temu. 

To nie rodzice chcą mi kupić auto, lecz TataTrefl. Matka mnie nienawidzi i życzy mi niezdania egzaminów i wypierdolenia się w drzewo, a najlepiej betonowy przepust. 

Patologia to nie tylko alkohol, narkotyki czy przemoc fizyczna. To przede wszystkim psychiczne znęcanie się nad pozostałymi członkami rodziny. Ale luz, w niedziele popierdoli do Kościółka zgrywać przykładną matkę, katoliczkę. 




12.08.2016, 13:43 | rodzina
wychowanie

Moja mama cierpi na depresję od 27 lat. Pisałam o tym. Miała lepsze okresy, gdy radziła sobie bez leków, ale znowu ma gorsze i komunikacja z nią sprawia ogromne trudności. Nigdy jest normalna ale ciągle ograniczona umysłowo bo otumaniona przez leki. Przykład?

MamaTrefl: co tam dziś na obiad wam zrobić? sos grzybowy?
DamaTrefl: nam nie można sosów, przecież wiesz że to na mące zagęszczane i nikt z nas nie powinien tego oblepiacza jelit jeść, a już zwłaszcza TataTrefl i ja.
MamaTrefl: no wiem, no wiem. Pomyślę, pozaglądam do lodówki.
[10 minut później]
MamaTrefl: wyjęłam jakieś warzywa, dam mięsko i zrobię jakiś sos do kaszy.
Japierdolekurwatępastrzało!

I mam tak dzień w dzień. Kupuje mi tuńczyka bo w mojej diecie powinnam go jeść dużo. Mówię jej: mogę tylko tuńczyka w wodzie albo sosie własnym, nie mogę jeść w oleju!. Dzisiaj już trzeci raz kupiła tuńczyka. W oleju. "Myślałam, że w wodzie bo w niebieskim opakowaniu".
Naprawdę ona jest tępa jak dziadowski bicz, i zawsze taka była. Jest ogólnie mało inteligentna, ale teraz to już nawet szkoda czasu na szukanie pierwiastka mózgu. I to jest przykre. 

Ja nie mam w ogóle cierpliwości. A do niej nie mam jej w szczególności skoro całe życie ona wychowuje mnie pod hasłem "żałuję, że Cię mam" "ja nie chciałam chorego dziecka" "wszystko zepsułaś" "ja też chciałam być bogata ale wszystko idzie na Twoje leczenie" "spróbuj mi nie zdać" "nakopie Ci jak nie zdasz" "ani mi się waż!". Ona mnie molestuje psychicznie, uwłacza mi, dołuje mnie, sprawia, że mi się odechciewa żyć. Odkąd dorosłam i skończyłam studia (ona jest po technikum) wchodzi na mnie jeszcze bardziej dociskając mi komentami odnośnie wykształcenia: "i Ty studia skończyłaś a nie wiesz czegośtam...?" Sory, ale ja studia skończyłam w kierunku XXX, a nie YYY i nie MUSZĘ tego wiedzieć". Gdyby to było z mojej dziedziny, a bym tego nie wiedziała to faktycznie, wstydziłabym się. Dzisiaj usłyszałam: "spróbuj mi nie zdać tego prawka!", a kurwa mać, żebyś wiedziała że spróbuję! NIGDY nie uslyszałam "wierze w Ciebie" "dasz sobie radę" "bedziesz super panią doktor", "jestem z Ciebie dumna". NIGDY. Ale "spróbuj mi nie zdać" i "zleje Cie jak czegośtam nie zrobie" słyszę regularnie, nawet teraz, w doroslym życiu. Usłyszałam też kilka razy, że nie powinnam mieć nigdy dzieci bo będę beznadziejną matką. Podobnie zresztą jak sugestie bym nie szła do pracy bo jestem bezwartościowa. Ja jestem na samym dnie, a ona potrafi mi tak dopierdolić. 




11.07.2015, 11:10 | rodzina
Sens istnienia

Zawsze żałowałam faktu swoich narodzin. Uważam, że po wykryciu u płodu zaburzeń, chorób powinno się dokonać aborcji. Absolutnie jestem za tym. Teraz już wiem, że moje życie ma jednak sens. Gdyby nie ja to moje rodzeństwo i chora psychicznie matka nie mieli by na kogo zwalić winę za wszelkie swoje niepowodzenia. Jest Dama to można wszystkie porażki zadedykować konieczności wyręczania mnie we wszystkim, opiekowania się dzieckiem-inwalidą itd. Mniejsze wyrzuty można czuć wobec siebie, jak ma się na kogo zgonić. Ave.



20.05.2015, 21:43 | rodzina
oddam mamę w dobre ręce

Moja mama jest kurwa szmatą. Podłogową. Serio.

W niedziele wybory II tura, ja wiadomo z racji kierunku studiów mam mocno wykształcone poczucie obywatelskiego obowiązku z tegoż tytułu. Rozmawiałam z Księciem czy może wchodzić w grę taka sytuacja, że pojedziemy do mojego miasteczka rodzinnego w sobotni wieczór, zostaniemy u mnie do popołudnia w niedzielę i wrócimy tak żeby on również mógł dotrzeć do siebie i zagłosować przed zamknięciem punktu. "Serio chcesz?" - poznałby rodziców, rodzina jego bo tak naprawdę nie poznał nawet mojej siostry, z którą przecież mieszkam! W mojej rodzinnej miejscowości mieszkam sama ale miałam chęć wprosić się na obiad do rodziców. Na co czekać, po co zwlekać? Nie chcę być w związku widmo i chciałam go zabrać do siebie żeby "przyklepać" związek. Tak na serio. No i żeby od niego też coś podobnego się pojawiło.

Dzwonię do mamy.
ja: mamo, bo może z Księciem byśmy przyjechali w sobotę jeszcze albo tylko na niedzielę.
mama: Nie przyjeżdżaj z nim, bo serio nie mamy pieniędzy.

A to chuj Ci w dupę. Przypomnę Ci to jak jeszcze raz zaprosisz kogoś ze swoich znajomych (w minioną niedzielę miała gości, a z kasą krucho od zeszłego roku).

Do tego dochodzi fakt, iż mama widząc nasze wspólne foto z wyjazdu określiła już stosunek do Księcia
mama: jakiś taki... dziwny. Oczy ma dziwne. Najmniej przystojny ze wszystkich Twoich chłopaków.

o.O zapomniała jak wyglądał mój Były na początku związku... oj zapomniała. Książę wygląda OK, jak Wentworth Miller.

Jak będziemy się jednak spotykać dłużej to Księcia poznasz w dniu ślubu. To Ci gwarantuję. FakJu w ogóle. Nie Ty będziesz decydowała o tym z kim się spotykam. Książę traktuje mnie lepiej niż wszyscy poprzedni razem wzięci! "módl się żeby jakikolwiek Cię chciał". Książę nie jest jakimkolwiek, a akceptuje zarówno niepełnosprawność jak i chujowy charakter, także Twoje marzenie o mojej samotności legło w gruzach Mamo [ironiczne Mamo].



02.04.2015, 18:09 | rodzina
pomocnicy z dupy

Dobrze, że mam 3 dorosłego rodzeństwa które NIC nie robi. A ja zapierdalam jak mały samochodzik. PO CO?!



20.02.2015, 11:51 | rodzina
mama

Brakuje mi siły do niej. Nawet mi nie jest jej szkoda. Chcę żeby jej nie było.
Nienawidzę ludzi słabych psychicznie, miałkich. Przeszkadzają mi. Ciągną mnie w dół.