04.08.2018, 18:11 | filozofie
różnice strategiczne

Praca.

Rozmawiamy o samochodach z dziewczynami i mówię, że mój tata też ma takie luźne podejście pt "kup sobie 3drzwiowy, po co Ci 5, skoro tylko Ty bedziesz nim jeździła" i mówię, że w moim mniemaniu 3drzwiowy samochód jest niepraktyczny i stanowi manifest wyzwolonej singielki, która nie zamierza mieć dzieci. Ja myślę perspektywicznie i wiem, że kupuję auto na 10lat, a nie na 2-3 więc muszę mieć 5-drzwiowy bo "nigdy nie wiadomo jak sie plany życiowe zmienia". Moje koleżanki w śmiech, no bo jak singielka wybierając samochód może zakładać że będzie jej potrzebny duży bagażnik na wózek i pięciodrzwiowe auto, że one za kase z wesela kupiły auto takie o, byle jeździło i kompletnie nie zastanawiały się nad bagażnikami i wygodą podczas posiadania dzieci. Kompletnie ich to nie interesowało.

Podobnie jest w kwestii mieszkania. Ja wiem, że jakbym miała kupować to minimum 2-pokojowe no bo jak coś to teraz mogę wynajmować 1 pokoj komuś i mieć na czynsz/kredyt lub kiedyś będą to pokoje moich dzieci. One kawalerke kupily po ślubie, bo przeciez nie mają dzieci, to po co większe?

Czy tylko ja jestem osobą, która planuje 20lat do przodu i przewiduje nieprzywidywalne "jakby coś", a wszyscy ludzie na świecie żyją tu i teraz więc mają tak pojebane pomysły na strategiczne życiowe decyzje?
Ja to widzę tak: Albo chcesz być w związku, który (jak mniemam) ma prowadzić do ślubu, dzieci, chodzeniu o balkoniku we dwoje aż do śmierci albo... albo Ci wygodnie w kawalerce i z golfem 3.

Kto ma rację!? Jakie podejście jest zdrowsze?



27.08.2018, 15:27 | Bez kategorii
poszukiwacz

Szuka mnie w sieci i wie o tej platformie. Przyjdzie mi zawiesić bloga na jakiś czas, ale wrócę... bo zawsze wracam ;)