07.07.2017, 19:08 | ja/moje
zlepek myśli

Czasami mnie przeraża jedna myśl. Wizja siebie, takiej jak teraz albo w jeszcze gorszym stanie zdrowia. Naprawdę czasami nie mogę spać gdy uświadomię sobie jakim wrakiem jestem. Mówię o zdrowiu i swoich (nie)możliwościach życiowych, które się na nim opierają.

Mam bliską koleżankę w pracy. Nie wiem jak to się stało, gdzie się spotkałyśmy ale zawsze mi dobrze życzyła i ona, jako jedyna, naprawdę szczerze cieszyła się moim samochodem. Bardzo dobrze mi życzy. Jest podobna do mnie dlatego, mimo różnicy wieku, doskonale się rozumiemy. Ona ma inne problemy, jest mamą i żoną, a ja wciąż jak nastolatka. Mogę na nią liczyć, na jej ciepłe słowo i zrozumienie gdy Exiu coś odjebie. I ona też czasami się zwierza, a ja staram się jak mogę odwzajemnić troskę i zrozumienie.
Nigdy bym nie pomyślała, że mogę tutaj kogoś takiego poznać i już od 4 miesięcy się "nie rozstawać". Stała się dla mnie idolką i po cichu obserwuję symbol kobiety z klasą, w jednej osobie.

Już się tak nie angażuję w znajomości, chociaż wciąż zawieram nowe. To zdrowe podejście jest wynikiem rozmów z powyższą kobietą i chyba czasu. Już mnie przeżuł i zostawił taką... bezuczuciową.

Coś więcej o moim życiu w ostatnim czasie? W zasadzie nie wiem. Mam wrażenie, że nie ma postępów w moim postępowaniu i łapię się na powielaniu błędów. Społecznych. W pracy głównie. Długi język, narzekanie i polaczkowość...



16.07.2017, 20:33 | zdrowie
dzieciooporna

Karmiono mnie słowami, że będę kiepską matką, że się do tej roli nie nadaję, nie powinnam mieć dzieci i że dzieci w moim przypadku byłoby katastrofą. Gdy pojawiało się w pobliżu dziecko słyszałam od najmłodszych lat "zostaw, bo upuścisz" "nie ruszaj" "uważaj bo coś zrobisz" itd.
Dzisiaj moja rodzina patrzyła na mnie jak na debila gdy powiedziałam, że ja widząc dziecko dostaje paraliżu. Dosłownie się przestaję ruszać, sztywnieję. Boję się dzieci. Bardzo.

I zostałam przez naturę wyręczona. Prawdopodobnie nie będę nigdy mamą, nawet jeżeli bardzo bardzo tego chcę w duchu, w środku i po cichu. Wyniki badań wyszły... źle.



25.07.2017, 20:05 | przyjaźń
Najgorzej

Mistrzyni wtop. W pracy też już mogę nie wychodzić spod biurka. KURWA. z Moja najlepszą best. Ja pierdole, zabijcie mnie.

A może jest tak jak Włodek Markowicz mówi. Tylko my notujemy to jako wtopę, druga osoba tego tak nie postrzega, zapomniała o tym. Nie wspomina.