01.06.2015, 13:59 | miłość
Dzień Dziecka

Książę: mam coś dla Ciebie... zamknij oczy, otwórz buzie
ja posłusznie zamykam oczy, otwieram usta. Czuję jak mnie całuje ale po chwili dodaje, żebym nie otwierała oczu. Coś mi wsuwa do ust...
Książę: co to?
ja: Mamba!:D
Książę: o smaku...
ja: malinowa!
Książę: wszyscy mają Mambę...
ja: ...mam i ja ;)

hahahaha ;)

Nasze święto, najlepszego Dzieciaczki :*



03.06.2015, 12:02 | miłość
miesięcznica

Miesiąc za Nami. Całe życie przed Nami.





05.06.2015, 23:25 | miłość
end.

Łzy same lecą. Znowu miłosny trójkąt. Ja i niby "przeszłość". Przegrałam.



07.06.2015, 20:45 | miłość
kocham

Naprawiliśmy Nasz świat. Jest cudownie. Chyba go zachwyciłam tą sukienką. Chyba się onieśmielił przed rodzicami. Ale zdał egzamin u mojego taty. Wygrał życie ;) "On świata poza Tobą nie widzi" & "wpatrzony jak w obrazek" :D



08.06.2015, 22:04 | miłość
waxy pixy czixy

Książę: chciałabyś gdzieś pojechać? na wakacje? razem? we dwoje?
ja: eee... nooo np na Lazurowe Wybrzeże albo tam gdzie ten różowy piasek jest albo czarny, albo do dżungli amazońskiej... no do wielu miejsc można by było się wybrać...
Książę: hahaha ale tak... bliżej... do Krakowa?
ja: tak biednie?! :P
Książę: no małymi kroczkami hehehe
ja: czyli ten Lazur to tak za 15lat pewnie? a wiesz jak ciężko z dwójką dzieci podróżować?!
Książę: czemu? a to babci nie ma? brata, siostry do popilnowania?
ja: hahahaha aaaaaaaa taki cwany ;) dzieci podrzuci, a sam się bawić 2 tyg będzie
Książę: ...więc?
ja po chwili ciszy: yyhmn! no można coś pomyśleć...
Książę: no ale to już trzeba myśleć...
ja: tak szybko? a no tak! w końcu układu tanecznego musisz się jeszcze nauczyć :P [kiedyś pokazywałam mu inspirujący filmik zaręczynowy z grupą taneczną na rynku w Krakowie]
Książę: hahahahaha Ty układzie Ty :P
ja: no wiesz, że żartuje prawda? ... w sumie to nie żartuje hahahahaha
Książę: hahahahaha


O BOŻE! :D Czas oszczędzać.



11.06.2015, 11:26 | zdrowie
niedyspozycje organizmu

Brak okresu. O co kaman?

Jutro mam usg piersi. Od 1.5roku mnie boli lewa ale bywały chwile gdzie ustawał ból. Zaczęła boleć znacznie wcześniej niż dowiedziałam się, że mama ma raka piersi. Nie jest to więc działanie psychologiczne "ja na pewno też mam, o! już mnie boli!" Co jak co, ale cycki mam fajne, więc niech ocaleją!



13.06.2015, 01:09 | ja/moje
sukcesiki

Uff! Okres jest, badania piersi świetnie, +guzek na tarczycy, kolejne dwie 5 w sesji. Wygrałam życie ;D



14.06.2015, 20:51 | miłość
mrohczna strona

Jestem szczęśliwa i pełna obaw jednocześnie. Chcę jechać z nim na drugi koniec świata, ale jeżeli ja nie przeżyłam dzisiejszych zakupów w Tesco to ja nie sądzę bym dała radę przejść rynek w Krakowie, zwiedzić Wieliczkę i jeszcze do Zakopca pojechać. NIE PORADZĘ SOBIE. Nie w takim upale. W takich chwilach znowu wracają myśli o tym, że marnuję Mu życie, a nie chcę tego. Początkowa euforia gdy zaproponował dłuższy wyjazd już się ulatnia (minęła godzina), a teraz umysł bombardują czarne myśli i troska o swoje zdrowie i Naszą przyszłość. No co ja Mu mogę dać? Nawet do swojej wymarzonej Portugalii nie pojedzie bo ja nie ogarnę się tam za nic (nie ten klimat). Kurwa, tylko mu zawadzam. Płaczę i śmieję się na przemian. Tyle bym chciała mu dać od siebie, a tak mało posiadam. Miłość czasem jednak nie wystarcza.



16.06.2015, 17:24 | kariera
łat da fak z tą Polską

Na chuj mi te sukcesy naukowe jak państwo polskie tak mi życie utrudnia? Umiarkowany stopień niepełnosprawności TO ZA MAŁO na kartę parkingową ON. No kurwa, serio? To może więcej dla cukrzyków będzie - wielce kurwa niepełnosprawni, no sory.



17.06.2015, 11:49 | miłość
niespodziewanki

Chce go zaskoczyć w wakacje. Co działa na facetów?



18.06.2015, 22:39 | miłość
rozmowy międzymiastowe

W związku na odległość jest się bardzo bardzo samotnym.

Niby teoretycznie nie ma go 10dni, ale akurat tym razem nie zobaczymy się przez 14dni. No nie da się wytrwać w czymś takim. Teraz, póki jestem w mieście to pół biedy, ale za tydzień wracam do rodzinnej miejscowości i nie dość, że będzie dzieliła nas odległość wymuszona przez pracę to jeszcze dodatkowe 100km. I co z tego, że jak wraca to poświęca się w 200%? Na 3-4 dniowych "weekendach" związku nie zbudujemy. Nie dam rady no. No nie dam rady.
Już poprzedni jego wyjazd był taki... cichy, teraz jest jeszcze gorzej. Rzadko piszemy, jeszcze rzadziej gadamy. Wiem, on pracuje a ja siedzę w domu i wyolbrzymiam liczbę minut w ciągu doby. No ale kurde blaszka! Na początku gadaliśmy do północy, do 2 a i były noce że do 4 nad ranem. Teraz 22 punkt on idzie spać, no chyba że mecz ogląda to wtedy nagle cudownie może wytrzymać do 23... Nie no, to nie na moje nerwy jest. Ma zmienić tą pracę.



20.06.2015, 10:53 | kariera
uczelniane orły

Ludzie na roku to w większości idioci. Ja rozumiem, że kierunek mówi sam za siebie i wgl nie ma się co rozwodzić bo od humanistów cudów się nie wymaga itd, no ale są chyba jakieś granice tego debilizmu? Przykłady? Bardzo proszę.

"cześć, nie wiecie która wersja do egz jest tą ostateczną? bo szukam i szukam na poczcie i nie mogę znaleźć" - kurwa, laska... osłabiasz. Podpowiem Ci: segregujesz posty od najnowszego do najstarszego, szukasz (najpewniej na pierwszej stronie) nazwiska prowadzącego dany przedmiot i pierwszy mail z załącznikiem jest odpowiedzią na twoje jakże wysoce inteligentne pytanie.
Doktor nie wysłał nam załącznika z wynikami egzaminu, a była 23:40. Mam do niego nr telefonu ale znam zasady SV i stwierdziłam, że do 8 rano nikt nie umrze i zadzwonię rano z prośbą o wysłanie ponowne maila. Niestety wstałam chwile po 9, odpalam lapka a tam nadgorliwa koleżanka X już zdążyła pójść osobiście na uczelnie o 8 rano, zadzwonić i wrócić. Później oczywiście ojebała mnie z góry na dół, że mogłam zadzwonić o tej 23 do dr!! No na pewno, już dzwonie. No woda, ręka, mózg na ścianie.
O Koleżance X to by cały wpis zrobił, a i tak za mało. Chcieliśmy raz uciec z zajęć (bo chyba tylko te mieliśmy tego dnia i nikomu się nie chciało... No ale znalazła się grupka, która poszła więc posypały się nieobecności dla 90% grupy. Doktor nas wyśmiał bo deklarowaliśmy ucieczkę i z kultury napisaliśmy, że nas nie będzie. Odwołał się do tego i mówił, że następnym razem jak uciekamy to uciekamy, nie ma nikogo a nie że pół grupy jednak przychodzi. 2tyg później sytuacja identyczna, chcemy uciec, piszemy że nas nie będzie. Poszły dwie osoby, kto zgadnie pierwszą? Tak, Pani X. No kurwa ręce opadają.
Zostawię już Koleżankę X bo zabraknie miejsca a jest wiele barwnych postaci do opisania.
Kolos z angola, gość jest tak... ee... uprzejmy, że wysyła nam gotowce słówek i definicji po angielsku - musisz sobie sam przetłumaczyć na PL i nauczyć, kolos zdany. Wysłał to na 2-3tyg przed kolosem więc przysługa życia z jego strony. Koleżanka zdobyła 23% - KURWA, JAK?! To ja, łom z angielskiego dostałam prawie 80%. Wystarczyło się nauczyć... Łatwiej nie będzie.
Ostatni egzamin, z którego na szczęście byłam zwolniona. Obserwuję FB, a tam jedna z koleżanek "cześć, za godzinę dam Wam znać co ustaliłam z profesorem w kwestiach poprawki i wpisów, ale powiem wam ze 5os tylko nie zdało, a poprawa po 30-tym i wtedy tez wpisy". Nie wiem czy te debile czytać nie potrafią czy ocb, ale w ciągu godziny padły 3 zapytania o to gdzie i kiedy poprawa, jakie są wyniki, czy można pisać w sprawie wyników do prof. Najlepsza typiara, którą widziałam 2 razy - na zaliczeniach głównie, już zdążyła napisać maila do prof i dostać od niego opierdol, że przecież wszystko umawiał z koleżanką i miała nam przekazać a na indywidualne zapytania nie odp bo nie ma na to czasu (obrony). Badum, tsss.

Nie wiem, czy ja serio w innych czasach się urodziłam, czy o co chodzi ale te 3lata różnicy to BARDZO DUŻO i nie potrafię ich zrozumieć. Olewają, nie chodzą na zajęcia (ja rozumiem, że niektórzy pracują ale kurwa są zmiany i co drugi tydzień powinniśmy się jednak widzieć na tych zajęciach?!"), a później swoim zachowaniem sprawiają iż wszyscy mamy pod górkę. Jedno drugiemu nogi podkłada, plotkują o sobie wzajemnie, nie mają żadnych zahamowań w kwestii ubioru czy przekleństw w murach uczelni... Niektórzy nawet atrakcyjni jak na przyszłe gwiazdy TV przystało ale... jak się odezwą to czar pryska. Brak słów.



21.06.2015, 12:45 | miłość
pod górkę

Książę nadal w pracy, 520 km ode mnie. NAJS.

Od środy miał być w domu. Ja DLA NIEGO jestem tutaj od niedzieli. Nie musiałam wgl przyjeżdżać ale szkoda mi każdego wieczoru, który byśmy stracili przeze mnie. Mam egzamin dopiero w czwartek więc w zasadzie w czwartek w południe mogłabym stąd wyjechać. I powinnam tak zrobić, ale jak karać kogoś za coś co od niego nie zależy? Tylko dlaczego to ja mam czekać na niego, a nie on na mnie?

Ma zmienić pracę. Ma czas do końca roku albo nas już nie będzie. Ja czegoś takiego nie zniosę.



21.06.2015, 16:56 | miłość
koniec

Najgorszy jest ten moment zaraz po wysłaniu smsa zrywającego. Fala łez i negatywnych emocji wdziera się mimowolnie. Płaczesz 15 min nie mogąc złapać powietrza. Czujesz jak grunt pod nogami się rozchodzi w nieznaną przestrzeń. Myślisz "znowu się nie udało, znowu ktoś mnie zrobił w chuja, nie zasłużyłam na to co mnie spotyka". A zaraz potem odzywa się w Tobie głos mamy, wspomnienie rozmowy w które obarcza Ciebie winą za wszelkie niepowodzenia rodziny. Więc jednak zasłużyłam.

Zerwałam.



23.06.2015, 12:31 | miłość
powroty

Kto tu jest czarnowidzem?!

Dobiera się do mnie miziając tu i ówdzie...
On: nie boisz się tak bez?
ja kręcąc przecząco głowa: nie...
On w szoku: czemu?
ja: bo byłbyś dobrym ojcem
On z uśmiechem: tylko tyle?
ja: noooo a co więcej?
On: Ty mi powiedz... czemu zmiana decyzji, serio się nie boisz?
ja: no trochę boję...
On: myślałem, że nie chcesz tak wcześnie być mamą...
ja: no niekoniecznie...
On: no to?
ja: no dobra, to załóż
On wstając do torby mówi: myślałem że powiesz, że nie boisz się bo już po fakcie... bo już jesteś w ciąży

hahaha :P No! Jestem jestem, spożywczej ;)

Później rozmowa.
ja: to chyba słabe mieć dziecko prawie z kimś nieznajomym, po 2 miesiącach w sumie mało o mnie wiesz...
On i to jego przyglądanie się dziwne: ...czy ja wiem czy tak słabo?
ja: czasami pewnych rzeczy lepiej nie planować... zostawić losowi
On: tak :)
ja: i co? wychowywałbyś je ze mną?
On: no przecież bym nie zostawił!

<3
W sumie to mogłabym być mamą. W sumie mamą jego dzieci. Naszych. Ale za jakiś czas.

ja: sprawdzałam ten 7,7,7. w piątek wypada...
On: no wiem, przecież już sprawdzaliśmy...
ja: no pamiętam, ale zapomniałam dnia
On: hehe
ja: byłoby chyba, co?
On: tak :)

On: śmiesznie wyglądasz do góry nogami, jak chomik
ja: hahahahaha
[2h później]
On: no ja też mam problemy z kręgosłupem...
ja: wlaśnie wiem i martwi mnie to.. jak Ty mnie przez próg przeniesiesz?
On: normalnie, hop i już
ja: no albo na smycz mnie weźmiesz i "no chodź chomiczku" :D
On: hahahaha grzeczny chomiczek
ja: masz chrupeczka chomiczku w nagrodę, łaaaadnie przez próg przeszłaś ;)

Ej, a może tak od początku?

Przyjechał, uśmiechnął się stojąc w progu, ale ja obojętnie zapraszam go do środka. Zostawił na podłodze zakupy i przytulił. Tak po prostu. Naprawdę widać, że tęsknił... może bardziej niż ja.
Wyciąga z reklamówki dwie butelki Coli i mówi "patrz co wybrałem dla nas", patrzę: Pan Perfekcyjny i Ta Jedyna ;) Tak niewiele trzeba żebym się ucieszyła.

Leżymy na łóżku, przytula mnie, gładzi po policzku
On: jesteś super, wiesz?
ja: tak?
On: tak, jesteś super taka jaka jesteś. Nawet jakbyś się popsuła to byłabyś super. Jest duży margines do popsucia ;)
ja: haha dzięki za pozwolenie, popsuję, po ślubie ;P
On: hehehe ale poważnie...
ja przytulając go mocniej: Ty też jesteś super, niczego bym w Tobie nie zmieniła... nawet koloru włosów ;)
On: hehe
ja po chwili milczenia gdy strużki łez potoczyły się po policzkach: ...oprócz pracy
On: wiem...

W nocy kręcę się, wiercę, no nie mogę spać i koniec. Wiem, że jest nadal padnięty po podróży i tym bardziej wkurzam się na siebie, że spać mu nie daję grrrr...
On: nie możesz spać?
ja: no nie bardzo
On: chodź tu do mnie
Przekręca się i otula mnie ramionami. Och! Niebo!

On: przystojna jesteś, inteligentna, uzdolniona manualnie wiesz ta grafika i wgl z komputerami, masz takie pomysły że szok
;) wiadomo.

ja: dlaczego gdy rzucam byś znalazł inną czy wrócił do Byłej to zawsze a to ona świrnięta, a to tamto ale nigdy NIGDY nie mówisz, że nie chcesz innej bo po prostu jesteś ze mną i jest Ci dobrze
On: bo to oczywiste, tak mi się wydaje
ja: ale równie dobrze można to tłumaczyć, że nic lepszego Ci się nie trafiło czy tam nie ma na horyzoncie to już jesteś ze mną...
On: jest mi z Tobą dobrze, bardzo dobrze

Coś mu zadzwoniło, powiadomienie w tel. On w łazience. Podchodzę, tylko odblokowuje ekran. Nowa aktywność Badoo. Ja usunęłam konto po naszym weekendzie w Poznaniu. Milczę jednak. Środek nocy, Dama oczywiście nie śpi - sen jest dla słabych...
ja: czemu nie usunąłeś konta na Badoo?
On: nie wiem
ja: piszesz tam z kimś?
On: nie, z nikim tam nie piszę. Nawet z Tobą nie mam czasu pogadać...
ja: Wcześniej też nie miałeś, a jednak pisaliśmy po nocach. Zauroczenie sprawia, że dużo można wytrzymać...
On: nikogo nie ma, z nikim nie piszę

To niech usunie konto.

W czymś mu znowu przytaknęłam.
On: czy jest coś w czym się nie zgadzamy?
ja: nie wiem, na pewno są takie rzeczy ale ciężko sobie przypomnieć...
On: no właśnie
ja: o, nie jestem za legalizacją marihunaen
On: hehehe
ja: bo nie chcę by moje dzieci miały do tego dostęp, proste
On: no, proste

Ranek, przeważnie wychodził o 6. Budzi mnie pocałunkiem
On: skarbie... będę już szedł...
ja: nie! która godzina?
On: prawie 9
Och, lubię poranki z nim.

WAKING UP WITH YOU, WAKING UP WITH YOU BABY...

Będzie coś z tego. Większego.



24.06.2015, 23:23 | miłość
gorsze chwile

Naprawdę boję się o Nas. O to, że idzie zajebiście ale moje zdrowie może jebnąć wszystko na amen.
Znowu zdarłam nogę chcąc mu dać więcej normalnego życia. Zjebe oczywiście dostałam za to ;P

Pierwsza kłótnia.



25.06.2015, 16:27 | miłość
psycho-bariery

Za dużo chce wiedzieć. Niby w żartach czasami, ale domaga się prawdy na każdy temat.

On: ał, czerwone masz tutaj... boli?
ja: boli.
On: może się rozbierz? posmaruj czymś
ja: nie...
On: tylko nie mów, że się wstydzisz
ja: oj boże, wstydzę no!
On: nie biorę kota w worku, przed ślubem chcę wszystko sprawdzić i wiedzieć
ja: ?

Leżymy później, smyra mnie po brzuchu
On: co to znaczy? ten tatuaż?
ja: nic
On: mówiłaś, że znaczy.. co to w ogóle jest? kompas czy zegar?
ja: kompas
On: opowiesz mi o tym co znaczy?
ja: raczej nie
On po chwili ciszy: czyli nie opowiesz?
ja: nie.
Widział mnie nagą wielokrotnie, czemu wczoraj mnie o to zaczepił?

ja: chcę żeby był już 2017
On: ale co, nie chcesz w ogóle czy wolałabyś wcześniej?
ja: nie no... dobra data.

Byliśmy wczoraj pod Urzędem Stanu Cywilnego.



27.06.2015, 10:59 | miłość
krok do wakacji

Mamy już nocleg w Krakowie :)

ja: Ty traktujesz ten związek poważnie?
On: da się jeszcze poważniej?!

Pokazuje mu zdjęcia dziecka na insta
ja: jaki słodziak!!!
On: dziecko jak dziecko...
ja: no tak, nasze będzie ładniejsze
On: po mamie zapewne :)

<3




28.06.2015, 09:16 | miłość
teściowa

Powiedział o mnie mamie. Wszystko (!). No to będę miała przejebane. Nie nazwał jej stosunku do tematu, ale widać było że sam się zawstydził - chyba nie spotkał się z akceptacją związku z inwalidką.

Swoją drogą po 2 miesiącach spotykania się i 3 znajomości On raczył łaskawie rodzinie się przyznać? O czym to świadczy? No przecież nie o traktowaniu tego związku poważnie.



29.06.2015, 19:32 | kariera
porażka

Pewność siebie mnie zgubiła. Stypendium naukowe wisi na włosku. Przez mój debilizm. Brawo ja!