02.04.2017, 17:37 | miłość
(nie)miłość?

Dziś mija miesiąc odkąd co weekend budzę się w męskich ramionach. 



11.04.2017, 17:34 | ja/moje
bieżączki

Nie mam czasu, na nic. Wracam z pracy i w sumie zasypiam niemal od razu. Weekendy wyglądają tak samo. Do 14 sprzątam, później się zbieram i od 16 siedzę z moim Romeo. 
Dzieje się tak wiele, ale znowu chowam to w sobie i zamykam na klucz. 

Fajnie się siedzi za kierownicą, niefajnie wydaje pieniądze na paliwo, opony letnie i myjnię. To jednak skarbonka. 
Samodzielność jest fajna. Zachłystuję się nią. Ale zdrowo.








22.04.2017, 14:48 | miłość
neverendingstory

Mimo 30-tki na karku nadal mam wiele cech typowej nastolatki. Mam silną potrzebę buntowania się, nie daje się zamykać w ramki i laurki, nie cierpię się dopasowywać i robić czegoś bo "tak wypada". Tupię nogą i krzyczę gdy zmusza się mnie do określonych zachowań. Dlatego dzisiaj zamiast spędzać towarzyski weekend i poznać bliskich znajomych mojego Romeo ja siedzę w domu, 120 km od niego i nadrabiam blogowe zaległości. Przecież to jest groteska, ale moja! 

Napisałam maila do mojego psychologa prosząc o wizytę. Muszę wrócić do spotkań i pracy nad sobą bo biedny mój przezywa ze mną trudne chwile przez poczucie niższości i chorobliwą zazdrość. Ja po prostu wiem, że mnie zdradzi. Bo każdy poprzedni mi to zrobił. Już wiem dlaczego, z taką pizdą nie da się żyć.

Opisywałam przymusowe szkolenie w pracy z moim Exiem? Otóż miesiąc temu byłam na szkoleniu 400 km od domu... z Nim właśnie. Cisza. Naprawdę ze sobą nie rozmawiamy, nie odzywamy się w ogóle poza "tak, wyślę" "zrobiłam" "dam Ci znać" "napisz" "cześć". To jest dramat. Tyle godzin ze sobą, hotel itd i nawet słowem się nie odzywać. Boli mnie to, że po naprawdę wielu przejściach i to mocno intymnych, dzisiaj nie mamy sobie już nic do powiedzenia. Czasami w duchu płaczę, nawet nie przez Niego, a za Nim. Momentami tęsknię, chociaż to pojebane. Wiem, że ma żonę i dziecko. Nie umiem tego jakoś za sobą zostawić. Nawet jego głos mnie... paraliżuje. 
W tym tygodniu również czeka mnie kolejna wyprawa z Nim. Ja pierdolę. 

Zaglądam do Was, nawet jeżeli nie komentuję.