05.03.2018, 18:49 | filozofie
pod znakiem @

Wyrzygałabym tutaj całą frustrację na dom, na rodzinę, na pracę, na związek i przyjaźń. Jasne, mogłabym. Ale po co ?



12.03.2018, 21:55 | ja/moje
umysł mi przeszkadza kochać

A może jednak nie mam na co narzekać?



23.03.2018, 22:22 | miłość
rąbek tajemnicy spod nowej spódnicy

Mam wątpliwości. To niedobrze.

Mija 3 miesiąc odkąd się poznaliśmy, a ja mam coraz więcej wątpliwości. Potrafię wiele więcej czuć, pałać emocjami do kogoś w sieci. Kiedy znajomość przechodzi do reala tracę tę fascynację. Nie ma to nic wspólnego z rozczarowaniem daną osobą - wręcz przeciwnie. Może rozczarowanie sobą? Psycholog powiedziała, że w sieci uważam się za atrakcyjną i pozwalam się adorować, odwzajemniam też flirt. Tutaj, w realu, mam straszne kompleksy i blokada mi się włącza automatycznie.

Bardzo przypomina mi Księcia. Dużo planów, niby sugestie "dalszego ciągu", ale i częste kroki do tyłu. "Możesz mi kupić kołpaki do samochodu na gwiazdkę", "w lecie jest u mnie sauna, przekonasz się" - więc będziemy się spotykać w lecie i w grudniu? "Synowi można takie kupić" - pytam: "kupimy?", a w odpowiedzi cisza... Ja rozumiem, takie tematy... ale, staram się gryźć w język i próbuję przestać chłapać jęzorem.

Przełamuję się. Pierwszy raz pojechałam do faceta 300km i zostałam na noc - NIGDY w życiu nie zostałam na noc u faceta. Od rozstania z Jedynym nie byłam u faceta w domu - czyli od 7-8lat. Pierwszy raz w życiu robiłam sama pierogi, od A do Z. Pierwszy raz będę piekła ciasto - urodzinowy torcik dla niego. Chodzę do restauracji, planuję wakacje, wyjazdy zagraniczne. Nie wiem czy coś wyjdzie z tych planów, ale samo to jest niesamowite. Nie zawsze mówię mu jak wiele kroków robię aby coś zmienić w swoim życiu, by żyło nam się lepiej ze sobą.

Mam przed nim tajemnicę. Widział moją nogę, akceptuje to. Nie wie jednak jaka jest tego przyczyna, historia i bariery. Twierdzi, że te które zna nie są dla niego przeszkodą. To mądry gość. Dlaczego nie chcę mu powiedzieć tego ważnego faktu mimo, że mnie podpuszcza i stawiał warunki (ale z tej metody zrezygnował widząc moje łzy)? Boję się nazwania tego, postawienia go przed faktem nieodwracalności tego. Boję się odtrącenia. Zwyczajnie. Zawsze się tego bałam i boję.

On też jest tajemnicą. Nie wie o nim moja Przyjaciółka, koleżanki z pracy (poza jedną), a nawet Mama. Tak, to moja słodka "sprawa osobista".

Nie chcę zapeszać. Mimo wątpliwości. Chcę by wyszło, ale nie wiem czy ja jestem gotowa go pokochać. Bo nie kocham jeszcze samej siebie.